Выбрать главу

— Możemy to zrobić bez Franka Chalmersa — odrzekł z goryczą Kasei.

— Dlaczego tak mówisz? — krzyknęła Maja. — Mielibyśmy szczęście, gdyby był tu teraz z nami! Wiedziałby, jak sobie poradzić z Fortem, z Praxis, ze Szwajcarami, „czerwonymi” i „zielonymi”, ze wszystkimi. Frank, Arkady, John… moglibyśmy teraz wykorzystać wszystkich trzech. — Jej wargi przybrały wyraz surowości, kąciki ust opadły. Posłała Jackie i Kaseiowi piorunujące spojrzenie, jak gdyby ośmielając ich, by wyrazili własną opinię; potem wykrzywiła pogardliwie usta i odwróciła wzrok.

— Oto dlaczego musimy uniknąć kolejnego roku sześćdziesiątego pierwszego — wtrąciła Nadia.

— Unikniemy go — zapewnił ją Art i po raz kolejny uściskał.

Nadia potrząsnęła ze smutkiem głową. Pomyślała, że uniesienie zawsze tak szybko mija.

— Wybór nie należy do nas — wyjaśniła mu. — Nie leży całkowicie w naszych rękach. Więc… zobaczymy.

— Tym razem będzie inaczej — oświadczył z powagą Kasei.

— Zobaczymy.

Część 8

Inżynieria społeczna

— Gdzie się urodziłeś?

— Denver.

— Gdzie dorastałeś?

— Skala. Boulder*.[1]

— Jaki byłeś jako dziecko?

— Nie wiem.

— Przekaż mi swoje wrażenia.

— Chciałem się dowiedzieć, dlaczego.

— Byłeś ciekawy świata?

— Bardzo.

— Bawiłeś się naukowymi zestawami dla dzieci?

— Wszystkimi.

— A twoi przyjaciele?

— Nie pamiętam.

— Spróbuj sobie przypomnieć cokolwiek.

— Nie sądzę, abym miał wielu przyjaciół.

— Byłeś oburęczny jako dziecko?

— Nie pamiętam.

— Pomyśl o swoich eksperymentach naukowych. Używałeś obu rąk, kiedy je robiłeś?

— Sądzę, że często było to konieczne.

— Pisałeś prawą ręką?

— Teraz piszę. Wtedy… wtedy także. Tak. Jako dziecko.

— A czy robiłeś coś lewą ręką? Czyściłeś zęby, czesałeś włosy, jadłeś, wskazywaieś na różne rzeczy, rzucałeś kulkami…?

— Robiłem wszystkie te rzeczy prawą ręką. Czy miałoby to jakieś znaczenie, gdyby było inaczej?

— No cóż, widzisz, w przypadkach afazji wszystkie silne osoby praworęczne dość dobrze podpadają pod pewien wzorzec. Ich ruchy są umiejscowione… może lepiej byłoby powiedzieć skoordynowane w pewnych miejscach w mózgu. Kiedy precyzyjnie ustalimy, z jakimi problemami boryka się chory cierpiący na afazję, możemy dość pewnie stwierdzić, gdzie w mózgu nastąpiły zmiany patologiczne. I na odwrót. Ale w przypadku ludzi leworęcznych i oburęcznych nie istnieje taki wzorzec. Można by powiedzieć, że mózg każdego osobnika leworęcznego czy oburęcznego jest zorganizowany inaczej.

— Wiesz, że większość z ektogenicznych dzieci Hiroko jest leworęczna?

— Tak, wiem. Rozmawiałem z nią o tym, ale twierdzi, że nie wie, dlaczego tak się dzieje. Mówi, że może to być rezultat urodzenia się na Marsie.

— Uważasz to za wiarygodną przyczynę?

— No cóż, jak na razie niewiele wiemy na temat powodów większej sprawności którejś z rąk, a skutki mniejszej grawitacji… to są problemy na stulecia, sam rozumiesz.

— Tak przypuszczam.

— Nie podoba ci się to, prawda?

— Wolałbym raczej jak najszybciej otrzymać odpowiedź.

— A co by się stało, gdybyś znalazł odpowiedzi na wszystkie swoje pytania? Byłbyś szczęśliwy?

— Uważam, że trudno sobie wyobrazić taki… taki stan. Naprawdę na niewielki procent moich pytań znaleziono odpowiedzi.

— Ale byłoby wspaniale, zgadzasz się?

— Nie. Gdybym przyznał ci rację, byłoby to podejście nienaukowe.

— Nauka nie jest dla ciebie niczym więcej poza odpowiedziami napytania?

— Uważam ją za system tworzenia odpowiedzi.

— A jaki jest tego cel?

— …Dowiedzieć się.

— Co zrobisz z tą wiedzą?

— …Poszerzę ją jeszcze bardziej.

— Ale po co?

— Nie wiem. Taki już jestem.

— Czy niektóre z twoich pytań nie powinny się kierować ku tobie samemu… żebyś się dowiedział, dlaczego jesteś taki, jaki jesteś?

— Nie sądzę, abyś potrafił znaleźć zadowalające odpowiedzi napytania o… o ludzką naturę. Lepiej myśleć o niej jako o czarnej skrzynce. Tu nie można zastosować metod naukowych. A przynajmniej nie na tyle wystarczająco, aby być całkowicie pewnym odpowiedzi.

— W psychologii wierzymy, że zidentyfikowaliśmy w sposób naukowy pewną patologię. Choremu się wydaje, że powinien się wszystkiego dowiedzieć. Obawia się przede wszystkim niewiedzy. Jest to patologiczny stan monocausotaxophilii, jak ją nazywał Pappel, co oznacza tęsknotę za jedną przyczyną, która wyjaśniłaby wszystko. Chory zaczyna odczuwać strach o brak przyczyn i uważa, że ten brak mógłby się stać niebezpieczny. Poszukiwanie wiedzy to początkowo działanie obronne, jest to sposób wypierania się strachu, mimo że chory naprawdę się boi. W najgorszych przypadkach nie mamy do czynienia nawet z poszukiwaniem wiedzy, ponieważ kiedy chory poznaje odpowiedzi, kładą one kres jego zainteresowaniom, jako że nie są już niebezpieczne. Natomiast sama rzeczywistość dla takiego osobnika nie ma w ogóle znaczenia.

— Wszyscy próbują uniknąć niebezpieczeństwa. Jednak motywacje są zawsze bardzo złożone. Zmieniają się zależnie od działania. I zależnie od czasu. Wszystkie wzorce są kwestią… kwestią spekulacji obserwatora.

— Psychologia jest nauką, w której obserwator pozostaje w bardzo bliskim kontakcie z przedmiotem obserwacji.

— To jeden z powodów, dla których nie uważam jej za naukę.

— Ależ oczywiście, że to jest nauka! Jeden z jej dogmatów brzmi: „Jeśli chcesz wiedzieć więcej, staraj się bardziej”. Każdy astronom kocha gwiazdy. W przeciwnym razie, dlaczego by je studiował?

— Ponieważ stanowią tajemnicę.

— A co interesuje ciebie?

— Prawda.

— Prawda nie jest zbyt wdzięcznym przedmiotem do kochania.

— Nie miłości szukam.

— Jesteś pewien?

— Nie bardziej niż jakikolwiek inny człowiek, który myśli o… o motywacjach.

— Zgadzasz się więc, że posiadamy motywacje?

— Tak. Ale nauka nie może ich wyjaśnić.

вернуться

1

Boulder (ang.) — nazwa miasta urodzin bohatera oznacza po angielsku głaz narzutowy (przyp. tłum.)